Kategorie: Wszystkie | butterflies | reality | silver spectra | untitled
RSS
piątek, 04 czerwca 2010
i co teraz? niezmiennie sytuacje na które nie mam wpływu. zginanie karku, zaciskanie zębów i łzy.
w perspektywie sześć godzin patrzenia w okno. może rzeczywiście lepiej byłoby chodzić do pracy niż użalać się nad swoim rozdętym brzuchem w samotności.
chcę się wyprowadzić z Krakowa.
nie chcę już mieszkać w klatce, otoczona innymi zamkniętymi w klatkach ludźmi.
chcę żeby młoda miała miejsce, które będzie jej domem.
nie mam gdzie iść.
nie mam z czego się utrzymać.
a do tego nie dają mi spać.
09:02, white_noise , reality
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 maja 2010
za oknem burza leniwie przetacza się w bardziej odległe krainy. oprócz grzmotów słychać tylko chrobotanie lodówki i szum wentylatora laptopa. no i może jeszcze nieczęste niespieszne klikanie w klawiaturę.
white-noise obserwuje wiosenną zieleń za oknem i kołysze rozdętym brzuchem, w którym pomieszkuje mały człowieczek. męski protoplasta udał się na ziemię swych przodków aby oddać urzędowi co urzędowskie i utknął przy matczynym fartuszku. a ja siedzę i rosnę.
jak sąsiedzi udają, że ich nie ma to nawet tu fajnie, znaczy na nowym cudzym mieszkaniu. szczególnie kiedy świeci słońce. bo jak nie świeci to pozwalam sobie nazywać to miejsce 'norką' lub 'norą', w zależności od stopnia rozdrażnienia.
dziecię przez sen tupie po moim żołądku. słodka kruszynka.
może czas na pod-wieczorek? albo drzemkę? tyle ciekawych opcji do rozpatrzenia ...

16:16, white_noise , reality
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 sierpnia 2009
kraków in slow motion. w uszach jamiroquay, w rytm którego przytupuję na przystanku tramwajowym. metr po metrze zbliżam się do mojego życia, aż w końcu wstępuję z powrotem na udeptaną ścieżkę. za sobą zostawiam śliwy z gałęziami przygiętymi do ziemi od owoców, niedzielne przekomarzania rodziców, beztroski śmiech bobasa i wiele słów, już niczyich. jutro postaram się być bardziej wydajna i zaradna. ładnie poproszę o urlop okolicznościow i nie będę się przejmować. dam z siebie wszystko, po to żeby po pracy zapomnieć i żyć moim życiem. spać.
23:14, white_noise , reality
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 maja 2009
czy to na prawdę może być takie oczywiste?
staram się uprościć sytuacje, które wpływają na moje życie. myślę, co mnie boli i analizuję problemy jeden po drugim. okazuje się, że wiele z nich ma proste i logiczne rozwiązania, których przez ostanie lata nie byłam w stanie zobaczyć. może do pewnych spraw dorosłam? może dopiero teraz mam odwagę przyznać się przed sobą samą, czego chcę?
znów odliczam dni do rozpoczęcia kolejnej pracy. nic ambitnego, ale powinno wystarczyć na kilka najbliższych lat. dużo śpię i rozmyślam. a ostatnio nawet znalazłam znów czterolistną koniczynę. luby ma podejrzenia, że tak naprawdę jestem leprechaunem w wersji bhean. to prawda, mam dużą słabość do tęczy i ostatnio coraz częściej marzę o garncu pełnym banknotów. ale kto tak nie ma.
dziś znów zrobiłam sobie przerwę od rzeczywistości, ale już jutro wracam do realnego świata. tylko jedno mnie martwi - coraz bardziej odwykam od ludzi.

16:16, white_noise , reality
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 marca 2009
I don't believe it .. I wanna quit it ... I wanna fight you  ... can't stand nobody like you ...

pewnie znów będę tutaj gościem, schowam się jak mysz w swojej norce przed rzeczywistością. nie chciałam tego robić, bo wstyd wracać tak nieubłaganie ciągle w to samo miejsce. zaburzenie poczucia bezpieczeństwa i ląduję tutaj. samiec wykorzystuje swoje rozwinięte w wyniku ewolucji poczucie o jego wrodzonym prawie do dominacji, kiedy ja w pocie czoła i tamując wzrastający we mnie gniew tworzę elemy dla chciwych na tego rodzaju wynurzenia pracodawców. właśnie tak - znów jestem poszukująca, kiepska perspektywa w dobie kryzysu finansowego. a w międzyczasie - na moim biurku nie mieści się już nawet laptop, znów nie zrobiłam prania, nawet zatyczki o uszu nie tamują dźwięków obrazoburczego filmu, który ogląda dominator. aother bloody perfect day.
22:22, white_noise , reality
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 grudnia 2008
your humble servant
niech i tak będzie, white-noise wpadnie na kilka słów.

cierpi na chroniczną dorosłość. może pełnia księżyca pogarsza stan. odwala fuszerkę w pracy i jutro idzie potańczyć. szuka też naiwniaka, co by ją
pływać nauczył. hehehe, taka stara a nie umie. wstyd co nie miara. no i gada o sobie w trzeciej osobie. druga połowa white noise kupiła sobie dwie oktawy klawiszy i gra muzykę organową do której white_noise czasem bryka i tłucze sobie kość ogonową. nie ma kota. kąpie się z pluszowym żółwiem i co rano ze zdumieniem przeciera oczy na następny poranek. kiedy za oknem przekrwione niebo i piekielne kominy. znaczy kraków wczesną porą. może trochę brak jej pisania.
21:36, white_noise , reality
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 września 2008

no i zadzwonili. no i zgodziłam się.

i mam taki perfidny plan, żeby tym razem wszystko było jak najlepiej. zmiany, zmiany, zmiany. tego mi trzeba. wziąść się w garść i ćwiczyć motywację, optymizm, pogodzenie z życiem. heh. kto mnie zna myśli pewnie, że najadłam się grzybków halucynogennych. takie słowa z niewielką częstotliwością można usłyszeć z moich ust. poza tym, ewidentnie nie mam o czym pisać. więc nie będę.

no dobrze. wracam: skruszona ... zbesztana ... z podkulonym ogonem. tekst głupi do poprawy czeka a ja skakam jak żabka zielona bo blogach znanych i nieznanych. i widzę, że pięknie się wpisuję w ogólne tendencje. ale że mi czas dojrzewania ze świstem przeleciał, to i tematów ubyło. zatem powracam po to jedynie, aby obiecać sobie i potomności, że nie mając weny bądź tematu, popełniać wpisów więcej nie będę. tak mi dopomóż wytrwałości moja. cheers!


rok bez Laurki

21:48, white_noise , reality
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47